174 Obserwatorzy
10 Obserwuję
Szitzu

Na piaskach moich snów

Ona się uśmiecha, kiedy już nie może inaczej...

Teraz czytam

Mroki
Jarosław Borszewicz
Przeczytane:: 178/231 stron
Książki. Magazyn do czytania nr 4 (19) / Grudzień 2015
Redakcja magazynu Książki
Przeczytane:: 59/90 stron
Alef - Coelho Paulo

Po przeczytaniu Podręcznika wojownika światła, którym byłam niemal zachwycona, przy najbliższej okazji sięgnęłam po drugą książkę tegoż autora. Nieco później trafiła mi się w łapki trzecia, a na koniec ta. I z tych wszystkich, ta wydaje mi się najgorszą.

Książka stała na półce i czekała na to aż ją przeczytam naprawę długo. Ale dostałam ją jako prezent ze szczerego serca, bez okazji i wstyd byłby, gdybym jej nie przeczytała. Kilka miesięcy jednak odleżała.

Jak tylko zobaczyłam ją na wystawie, zaczęłam się zastanawiać, jaką historię może kryć ta okładka. Zawsze tak robię, szukam połączenia pomiędzy jednym elementem książki a drugim. Tu zobaczyłam najpierw pociąg, a raczej jego odbicie w czymś w rodzaju małego zbiorniczka na wodę. Te elementy jakby sugerowały, że pomiędzy okładkami kryje się historia z pozoru banalna, nie traktująca w sumie o niczym konkretnym, ale posiadająca drugie dno, dno wartościowe, które daje COŚ. I tu pierwszy zawód; może i to dno jest, może autor miał właśnie taki zamiar, lecz ja tego dna nie widzę. Tak jakby Coelho podał za mało faktów, które pozwoliłyby odnaleźć drogę do prawdziwego tekstu, jakiego nie znalazłam.

W sumie nie wiem, czy ta powieść opisuje autentyczne zdarzenia, bo nie widziałam nigdzie potwierdzenia. Zaczyna się wyjazdem Paulo na targi książki w Londynie, na których przyjmuje zaproszenia swoich zagranicznych wydawców bez konsultacji z managerem, kalendarzem, terminarzem, czymkolwiek, w czym miałby zapisane, czy faktycznie może sobie na to pozwolić. Ponadto, czyni to w sposób nie tyle co bezmyślny, ale całkowicie sprzeczny własnemu wczesnemu zachowaniu.

W międzyczasie odbywa się spotkanie z fanami, które można zaliczyć do grona tych dziwnych. Bohaterem spotkania jest pewien mężczyzna, który na pytanie Coelho, czy ma może jakieś pytania, podaje tylko nazwę świątyni. Oczywiście, słowa wyjaśnienia nawet nie raczył podać.

Dodatkowo - jakby było mało - Coelho spotyka dziewczynę, która najwyraźniej cierpi na zaburzenia psychiczne, ponieważ sądzi, iż jeden z tekstów pisarza był skierowany właśnie do niej, że ona to wie i on też to wie, że tak ma być i już. Namolna kobita, która zachowała się nieco jak gimnazjalistka, narzucając się dorosłemu mężczyźnie na głowę.

Nie, moi drodzy, nadal nie koniec. Jadą oni na spotkania z fanami Rosyjskimi koleją Transsyberysjką. Dokładnie, dziewczyna z pisarzem i całą watahą ludzi pisarza. Leje się wódka, szerzy rozpusta i nienawiść oraz coraz gorsze samopoczucie.

Z tej książki można wynieść tyle co "Jeśli jesteś bogaty, możesz zdradzić żonę, a później napisać o tym książkę". Naprawdę nie wiem co sądzić o tej pozycji. Dupy za przeproszeniem nie urywa, jest dość monotonna. Przynajmniej szybko się ją czytało. I posiada taki specyficzny smaczek.