174 Obserwatorzy
10 Obserwuję
Szitzu

Na piaskach moich snów

Ona się uśmiecha, kiedy już nie może inaczej...

Teraz czytam

Mroki
Jarosław Borszewicz
Przeczytane:: 178/231 stron
Książki. Magazyn do czytania nr 4 (19) / Grudzień 2015
Redakcja magazynu Książki
Przeczytane:: 59/90 stron

Zawsze mogło być gorzej

Wild Rock - Kazusa Takashima, Agnieszka Opałko

Czego oczekujemy od komiksów? Takie podstawowe pytanie, niewinne. A jednak każdy ma inną odpowiedź. Ja mam nawet kilka.

Są komiksy, przy których serce niemal mi staje z powodu bólu jaki tworzy się podczas ich czytania. Bólu, który wszakże jest bólem przyjemnym, bólem egzystencjalnym. Jednak ten tomik - skromny bo skromny - do nich nie należy. Służy raczej do uspokojenia emocji, wyciszenia się, pojawienia uśmiechu na naszych twarzach. Oczywiście, o ile lubimy temat, który jest w nim zawarty.

Jeśli więc wiemy do czego może służyć lektura tej książeczki, następnym pytaniem powinno być: czego od niej wymagamy? 

I tu znowu jest podział. Ale zajmijmy się tym konkretnym przypadkiem. Jeśli coś ma nas bawić, to najprawdopodobniej jest to coś w rodzaju komedii, bądź (a tę nazwę wolę bardziej) lemonu. Lemon jest po prostu opowieścią nieskomplikowaną, przyjemną, wywołującą pozytywne lub neutralne uczucia. W związku ze swoistym gatunkiem tej mangi, nie należy wymagać od niej poruszenia, jakie wzbudzać może niejedna książka. Bo nie o to w niej chodzi.

Jako, że jest to manga, komiks czy jak niektórzy mówią: książka w obrazkach dla ułomnych, należałoby skomentować jej kreskę, wygląd, okładkę, wszystko co widzimy.

Jak tylko odchylimy okładkę, ukazuje się śliska kartka z uroczym rysunkiem pary, o której mowa będzie później. Zachowana w kolorach oranżu, fioletu i brązu zapowiada coś przyjemnego. Nie kłamie.

Mimo iż manga jest debiutancką publikacją Kazusy Takashimy, to można rzec, jakoby pani postarała się przy rysowaniu.

Całość składa się na zgrabną opowieść o młodym Yuuenie. I Embie, rzecz jasna. O ich historii, ich losach, po części wspólnie przeżytych momentach. Nie zabraknie sytuacji, w której czytelnik ma ochotę westchnąć z uśmiechem.

Dodatek, a mianowicie "Zwariowany Wild Rock" jest, moim zdaniem, niepotrzebny. Takie swoiste wtrącenie przez autorkę, mały psikus. Tak jakby chciała nam, czytelnikom pokazać, że ona może poprowadzić każdą historię według jej myśli.

Po lekturze, szkoda że krótkiej, ma się uczucie niedosytu, co jest chyba dobrym elementem zakończenia czytania. Bo ma się świadomość zakończenia, ale chciałoby się dostać więcej.

Polecam dla fanów yaoi. Co prawda w tej pozycji jest to raczej shōnen-ai, ale i tak przyjemne dla oka.