174 Obserwatorzy
10 Obserwuję
Szitzu

Na piaskach moich snów

Ona się uśmiecha, kiedy już nie może inaczej...

Teraz czytam

Mroki
Jarosław Borszewicz
Przeczytane:: 178/231 stron
Książki. Magazyn do czytania nr 4 (19) / Grudzień 2015
Redakcja magazynu Książki
Przeczytane:: 59/90 stron
Obce dziecko - Alan Hollinghurst, Hanna Pawlikowska-Gannon

Opasłe tomisko, które urzeka już od pierwszego spojrzenia? Mówi się i to nierzadko, iż nie powinno się oceniać książki po okładce, iż nie należy sortować na te lepsze i gorsze mając w głowie jedynie ich obraz, a nie treść. Jednakże w tym wypadku, można pokusić się o określenie, jakoby sama tajemniczość zdjęcia, odzwierciedla ukrywane przed przyszłymi czytelnikami sekrety.

Ciężko jest jednoznacznie napisać o czym jest ta powieść. Wybrać jeden wątek, jako ten przewodni. Rzecz jasna - niemal wszystko zależy od jednego wiersza, od kilkunastu fraz, napisanych jeszcze przed wybuchem pierwszej wojny światowej. Ale równocześnie, mając świadomość jak wiele zawdzięcza się młodemu, drugorzędnemu poecie, nie można powiedzieć, że to on ukształtował całą historię.

Autor bawi się czytelnikami w sposób brawurowy, ukazując jak wiele człowiek zapomina, jak jest zwodniczy. Przedstawiając historię dwóch rodzin, nie stroni od matactw, przekrętów ani też pomyłek. Wkładając w usta poszczególnych bohaterów, wpaja wiedzę w dwóch wymiarach czasowych, niby dotyczącą jednej opowieści, a jednak tak różniących się wieloma szczegółami i nie tylko. 

Wspaniałe opisy, które wręcz urzeczywistniają się w głowie, ukazują jak wiele pracy włożył w pisanie sam autor. Z wielu stronic bije do człowieka zawodowa gracja i idealne wyważenie szczegółów, jakie możemy napotkać podczas czytania. Czarujące posiadłości przedstawiane niemal poetyckim językiem, aż zachęcają do większego zapoznania się z opisywaną epoką. Barwne życie wielu bohaterów, nie tylko pierwszoplanowych, są niemal żywym dowodem na to, iż praca przy tej książce była niemałym wyzwaniem. Wielopłaszczyznowe historie, rozbudowane na wiele sposobów, połączone delikatnymi szczegółami, tworzą prawdziwie artystyczny obraz życia w wieku XX.

Opowieść pełna duchów różnych ludzi, ale i epok. Zawiera niewyobrażalną ilość spraw niewytłumaczonych przez autora, co było jego zamiarem. Jak sam się wypowiadał, dla niego nie ma nic lepszego, jak przenieść czytelnika nagle w całkowicie inne czasy, dając mu wolną rękę na rozmyślanie, co w tym pominiętym okresie mogło się stać, mogło się zmienić.

O czym jest ta opowieść? W pewnym sensie o miłości. Jest o niej wspominane naprawdę często, ale nie w sposób narzucający się czytelnikowi, co tworzy obraz pewnego dystansu do tajemnic ludzi. Autor buduje napięcie, by nagle przerwać opowieść, by nie ukazać odpowiedzi na te wszystkie pytania, które zaczynają się kształtować już podczas czytania. Jak nikt potrafi zaciekawić chociażby postacią niezmiernie irytującą.

Wszystko to, co składa się na te sześćset stron, wszelkie piękne frazy, wręcz pachnące magią, słońcem i deszczem nie pozwalają przejść obok tej pozycji obojętnie, wciągając każdego, kto chociażby dotknie okładki.

Alan Hollinghurst - twórca angielskiej literatury pięknej, w sposób niebywały i niekonwencjonalny oferuje całą gamę sposobów przemieszczania się w czasie.