174 Obserwatorzy
10 Obserwuję
Szitzu

Na piaskach moich snów

Ona się uśmiecha, kiedy już nie może inaczej...

Teraz czytam

Mroki
Jarosław Borszewicz
Przeczytane:: 178/231 stron
Książki. Magazyn do czytania nr 4 (19) / Grudzień 2015
Redakcja magazynu Książki
Przeczytane:: 59/90 stron
Panny z Wilka i inne opowiadania - Jarosław Iwaszkiewicz

Ciężko napisać mi coś o tekście, który jest... dla mnie świeży? Możliwe. Wcześniej nie trafiłam na tę nowelkę, która otworzyła mi kolejne okno na całkowicie inny świat, którego nawet teraz - nie potrafię ogarnąć całkowicie rozumem. Dzieje się tak pewnie dlatego, że ciężko to wszystko zrozumieć dziewczynie, która wychowała się w takim a nie innym czasie, która mając te swoje naście lat, laptopa w pokoju, telefon w kieszeni, kilka par słuchawek, mp3 i wiele innych rzeczy, z którymi nie może się rozstać, a które towarzyszą jej od naprawdę długiego czasu (aczkolwiek bez przesady, "długi czas" to w moim przypadku jest ok. 6 lat). Co nie znaczy, że historia jest mi obca.

Powiem szczerze: czytając ten króciutki tekst, nie czułam upływu czasu w rzeczywistości. Nie jestem pewna, czy jest tak dlatego, że mam naturalne zamiłowanie do czytania, czy mnie to wciągnęło. Sam proces czytania "Panien" także nie był jakoś ekstremalnie rozciągnięty w czasie. Pomimo tego, kiedy zostały one napisane (lata 30, jeśli dobrze pamiętam), co może wywołać pewne zniechęcenie do tekstu, a nie powinno. Przeczytane niemal jednym tchem.

Opowieść o samotności. Tak właśnie to odebrałam, jakby to było o tym, jak wielki wymiar ma samotność. Wiktor nie zawsze był sam, co to to nie! Ale pomimo tego, iż było o tym wspominane, cały czas miałam wrażenie, że jest on sam. Irytowało mnie to, że rozpamiętuje "stare dzieje", chociaż doskonale go w tym rozumiem. Kto tak nie robi? Ja sama jestem idealnym przykładem myślenia o przeszłości, o tym, że było dobrze, a teraz już nie. Więc z czego może wynikać moja irytacja? Podejrzewam, że z tego, iż dotyka mnie jego problem. Sprawy, które w jego życiu miały ogromny wymiar, odbijały się w mojej głowie, co nie dawało i nie daje (nadal, niestety) miłego uczucia. Jako osoba strasznie podatna na wszelkie emocje opisywane lub ukazywane, poniosło mnie to w siną dal i ciężko mi było zamknąć książę i powiedzieć sobie "Teraz wracasz do swojego życia, dziewczyno".

Podejrzewam, że "Ikar" Iwaszkiewicza jest dość znany, dlatego posłużę się tym tekstem do porównania. Bo i jeden, i drugi, mimo całkowicie odmiennych tematów, są do siebie tak podobne. Pełne samotności. Bije ona z każdego zdania, każdego frazesu. Teraz dochodzę do wniosku, że jest to charakterystyczne dla autora.

Ciężko jest mi czytać Iwaszkiewicza. Mam jego "Sławę i chwałę", ale nie mogę się za to zabrać. Podejrzewam, że lepiej przeczytać to w czasie słonecznych dni, kiedy nie będzie człowiek aż tak podatny na negatywne emocje.