174 Obserwatorzy
10 Obserwuję
Szitzu

Na piaskach moich snów

Ona się uśmiecha, kiedy już nie może inaczej...

Teraz czytam

Mroki
Jarosław Borszewicz
Przeczytane:: 178/231 stron
Książki. Magazyn do czytania nr 4 (19) / Grudzień 2015
Redakcja magazynu Książki
Przeczytane:: 59/90 stron
Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń! - Nick Vujicic

Trafić na taką książkę, na tę książkę akurat w momencie, w którym jest gorzej niż źle i kiedy żadne słowa nie oddają tego jak bardzo jeden człowiek może zranić drugiego, jak boli odejście kolejnego "prawdziwego przyjaciela", jak taki jeden 'ludź' zostaje ponownie sam i nie ma do kogo otworzyć ust, ani napisać głupiego sms'a o treści "Jest źle, pomóż". Tak naprawdę, to nawet podczas czytania tej książki człowiek nadal ma poczucie własnej niższości, własnych braków. Lepiej zauważa własne minusy, ale jednocześnie zaczyna dostrzegać coraz to wyraźniejsze plusy. Niby nic, ale dla kogoś, kto zgubił gdzieś po drodze własną wartość, własną radość i własne poczucie bycia potrzebnym, jest to naprawdę ważne.

Czasami - a może raczej bardzo często - zastanawiam się, dlaczego niektórym ludziom udaje się wszystko. Mają pieniądze, kochającą rodzinę, to poczucie bezpieczeństwa, o którym już wspomniałam, pracę, którą sobie wręcz wymarzyli, kogoś, kto ich kocha i kogo oni kochają, szczęście, które towarzyszy im na każdym kroku. W pewnym momencie dochodzę do wniosku, że życie, jakie wiodę jest cholernie niesprawiedliwe. Pracuję na każdy komplement, jaki jest rzucany w moją stronę. Staram się dawać z siebie totalnie wszystko, a pomimo to, od życia, które teoretycznie powinno dawać mi żyć, dostaję same ochłapy, których nawet nie ma sensu ruszać, których nie chce się ruszać, nawet jeśli ktoś by zapłacił. Dziwne?

Nie, nie dziwne. Bo życie na tym polega. Że jest cholernie niesprawiedliwe, nie daje tego czego pragniemy, robiąc nas w konia na każdym kroku, robiąc z nas idiotów, którzy nie wiedzą ile to 2+2. Tylko niekiedy bywa tak, że życie kpi sobie z nas tak mocno, że już nie mamy sił, by się chociaż sprzeciwić. Bo jakim PRAWEM człowiek, który bądź co bądź nie posiada kończyn jest szczęśliwszy, spełniony, radosny, posiada życiowy cel i systematycznie dąży do jego osiągnięcia, wspiera całe miliony ludzi, jest podporą dla niejednej osoby, prowadzi bardziej owocne życie od naszego? Raczej nie mamy takiego problemu jak brak kończyn. A więc przed nami stoi cała gama kolorów tego świata, całe multum możliwości. 

Tak nawiasem mówiąc, autor jest mówcą motywacyjnym, szczerze wierzy w to, że Bóg stworzył go takiego z miłości, by dawał wsparcie innym i zachęcał do pracy oraz ma żonę i dziecko.

Może to jest mało konstruktywne, ale naprawdę ciężko jest napisać coś więcej. Bo książka oddziałuje w ten sposób, że człowiek nie może się pozbierać po przeczytaniu jej treści. 

Bo ciężko jest zrozumieć fakt, że mając ręce i nogi, jesteśmy ludźmi z depresją, podczas gdy ten facet wiedzie całkiem udane życie mimo wielu przeciwności i jeszcze daje rady dla nas jak postępować, by było lepiej.