174 Obserwatorzy
10 Obserwuję
Szitzu

Na piaskach moich snów

Ona się uśmiecha, kiedy już nie może inaczej...

Teraz czytam

Mroki
Jarosław Borszewicz
Przeczytane:: 178/231 stron
Książki. Magazyn do czytania nr 4 (19) / Grudzień 2015
Redakcja magazynu Książki
Przeczytane:: 59/90 stron
Uwaga Spoiler!

Przy sklepie z pocztówkami

Notatki samobójcy - Michael Thomas Ford

Bardzo długo (jak dla mnie i moje pojęcie upływu czasu) zwlekałam z napisaniem czegokolwiek o tej książce. Może nie dlatego, iż podejmuje trudny temat związany z samobójstwem i różnego typu chorobami lub/i zaburzeniami psychicznymi. Nie. Tym razem nie chciałam tego robić, bo bałam się, że napiszę coś, co w sposób definitywny skreśli tę książkę u potencjalnych czytelników. Z tego też powodu chcę zaznaczyć, iż nie jest to książka beznadziejna. Jest nawet niezła, powiedziałabym, z tym, że temat... ach, temat! To jest jej jedyny minus. Ale o tym dalej.

 

Książkę "spotkałam" przeglądając stronę jakiejś księgarni internetowej. Była wtedy nowością, pewnie dlatego się na nią natknęłam. Ostatecznie postanowiłam ją przeczytać. Po kilku latach udało mi się to zrobić. Zamówiłam swój egzemplarz, usiadłam wygodnie przy gorącym grzejniku i sączyłam powolutku kawę, co by się nie skończyła za szybko. Jednak, co ważne, zapomniałam, że przez te kilka lat, które minęło odkąd pierwszy raz czytałam opis tej pozycji, zmieniłam się nie tylko ja i moje upodobania, ale i sposób odbioru oraz racjonalizowania faktów, które muszę w jakiś sposób przyswoić. Ale dałam szansę tej książce i w przeciągu doby została skończona (nie, żebym czytała całą dobę - jednak potrzebuję nieco snu, a szkoła też swoje wymaga).

 

Przyznam się, że dopóki nie sięgnęłam po Notatki nie znałam tego autora. No, chyba, że powinnam liczyć do znajomości posiadanie i wielokrotne czytanie książki o jakże chwytliwej nazwie 100 pytań i odpowiedzi wokół AIDS (o czym zdałam sobie dopiero... teraz, ale wstyd...). Jest znany przede wszystkim z tekstów, które często cechuje tematyka homoseksualna bądź seksualna sama w sobie. Jest autorem wielu pozycji poświęconych tematyce właśnie homoseksualnej, ale jak się okazuje - w Polsce ukazała się tylko publikacja dot. AIDS oraz Notatki. A szkoda, gdyż jest to ktoś, kto w sposób lekki i przyjemny wykłada na ławę sprawy trudne oraz w pewien sposób krępujące. Przede wszystkim - daje do myślenia.

 

Od strony technicznej - oczywiście maruda ma swoje zdanie i ubolewa nad faktem, iż nie ma wersji w miękkiej okładce, jednak już powoli się przyzwyczajam do tych twardych, więc jest postęp. Podobają mi się wewnętrzne okładki - mam tu na myśli te cztery pomarańczowe strony, na których widnieje drzewo oraz ptaki. Teoretycznie są one białe, jednak ich kolorystyka miejscami niemal wtapia się w tło - dla mnie cudo. Uwielbiam, gdy wewnątrz są "ubarwione", ale jednolicie. Ten zabieg jest na tyle delikatny, że nie gryzie się z moim poczuciem estetyki i dodaje tej książce fizycznego uroku. Wielki plus za grube kartki - niezmiernie przyjemne w dotyku. I pachnące.

 

Żeby nie było za słodko, podam największy minus, jaki dostrzegłam. I choć wiem, iż autor celowo to zrobił, nie potrafię jakoś tego przełknąć. O ile sam temat utworu jest naprawdę genialny i ciekawie zrealizowany, z pazurkiem, o tyle wiek i problemy głównego bohatera są... idiotyczne. Zanim poleje się fala jadu - zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy cierpią przez swoją odmienną orientację i jest im z tym trudno, niekiedy są zmuszani do ostateczności, ale... ten chłopak - nadmieńmy  tylko, że ma PIĘTNAŚCIE lat - pochodzi z tak zwanego dobrego domu, nie ma większych problemów z życiem niż cała rzesza innych nastolatków, raczej nigdy nie spotkał się z nietolerancją innych, a jedynym problemem, który urósł w jego mniemaniu do rangi chyba światowego jest to, iż zakochał się w drugim chłopaku. Ale, mało tego! Z tego powodu postanawia popełnić samobójstwo w jakże skuteczny sposób - podcinając nadgarstki. Na pewno mu się uda... Te trzy informacje niemal mnie zabiły. Co jak co, ale są tak błahe, tak nieistotne, tak... zwykłe, że robienie z tego powodu do samobójstwa staje się - głupie. Właśnie dlatego zdecydowałam się odjąć aż dwie gwiazdki. Zwyczajnie nie potrafię przejść obok tego obojętnie.

 

Podobało mi się, że Jeff uraczony został przez autora dość ciętym językiem i charakterkiem, który naprawdę mnie pociąga. Dzięki temu bohater ten stał się charakterystyczny i ciekawy. Jego postawa względem terapeuty też nie jest zbytnio naciągana - mając kontakt z ludźmi, którzy szkolą się na psychologów u innych psychologów trochę wiem o tym, że nim taki delikwent zacznie mówić z sensem wyrzuci z siebie całą masę głupot, za które być może jeszcze przeprosi, ale to dopiero na sam koniec, jak do niego dotrze jak irracjonalnie postępował. Panie Ford - wielki plusik za postać z pazurkiem!

 

Coś, na co chciałam zwrócić uwagę to nieszablonowość i tajemniczość innych bohaterów. Niezmiernie podoba mi się to, iż w sumie żadna ze wszystkich występujących w książce postaci nie jest podobna do drugiej. Różnią się od siebie w znaczący sposób, posiadają swoją niewytłumaczalną głębię, nutę osobowości prawdziwego człowieka. To czyni ich trójwymiarowymi - co nie zawsze jest spotykane.

 

Niesamowite jest też to, iż pomimo trudnego i ciężkostrawnego tematu związanego z leczeniem psychiatrycznym oraz obcowaniem z ludźmi posiadającymi jakieś problemy natury psychicznej, autor pisze z dużą lekkością słowa i pióra. Nie przygniata, ale daje do myślenia. Nie działa destruktywnie na dobry humor, lecz uaktywnia stronę rozważań o istnieniu. Coś naprawdę pięknego.

 

Już na sam koniec przyznam, że pomimo tego jednego rażącego minusa, książka zaskoczyła mnie i to pozytywnie. Może nie należy do najlepszych o tego typu tematyce jakie można spotkać, ale posiada w sobie to coś, dzięki czemu tkwi w naszych głowach dłużej niż przez pięć minut. Nie tylko przy sklepie z pocztówkami.