174 Obserwatorzy
10 Obserwuję
Szitzu

Na piaskach moich snów

Ona się uśmiecha, kiedy już nie może inaczej...

Teraz czytam

Mroki
Jarosław Borszewicz
Przeczytane:: 178/231 stron
Książki. Magazyn do czytania nr 4 (19) / Grudzień 2015
Redakcja magazynu Książki
Przeczytane:: 59/90 stron

Zniknął w kotłującym się tłumie

Inny świat - Gustaw Herling-Grudziński

Przez całe swoje raczej krótkie życie genialnie udawało mi się unikać sowieckich obozów zagłady. Nie w sposób dosłowny oczywiście, ale metaforyczny. Wiedząc, z czym to się je, o czym opowiada, unikałam przez ostatnie dni książek non-fiction w obawie zniszczenia sobie humoru czy chociaż jego namiastki. Ale nadszedł taki dzień, kiedy okazało się, że nie ma możliwości odkładać tej lektury dalej. Czas zmierzyć się z koszmarem. I oto jestem. 

 

Prawdę powiedziawszy, nie wiem od czego mam zacząć. Chciałabym, by ta recenzja wyglądała na przemyślaną (skoro myślę o tym wszystkim od połowy książki) i taką była. Niemniej jednak, czuję pewną niemożność. Najchętniej darowałabym sobie całą tę recenzję, przeszła dalej i udawała, że nic się nie stało. Ale nie mogę.

 

W wieku 21 lat młody Gustaw Herling-Grudziński trafia do jednego z sowieckich obozów. Poprzez więzienia w Witebsku, Leningradzie i Wołogdzie, trafia do łagru w Jercewie. 20 stycznia 42 roku, po podjęciu dramatycznej głodówki procesyjnej i odmowie pracy (co równało się z rozstrzelaniem), został stamtąd zwolniony na mocy układu Sikorski-Majski, który obowiązywał od kilku miesięcy. Swoje przeżycia opisał właśnie w książce Inny świat, która wstrząsa szczerością oraz okrutnością historii.

 

Jak to się dzieje, że obecnie bardziej skupia się swą świadomość na zbrodni hitlerowskiej? Zadziwiające jest to, że Sowieci przy Hitlerze często postrzegani są za zbrodniarzy i morderców, ale nie ludobójców. Jeszcze kilka lat wstecz, kiedy żaden nauczyciel nie wytknął mojego błędnego myślenia, sama miałam podobnie. Tak wiele jest książek o gettach, o komorach gazowych, o krematoriach, o Hitlerze... A gdzie w tym wszystkim miejsce na Stalina i jego obozy pracy? Gdzie miejsce na Syberię? Gdzie miejsce na Trupiarnię?

 

Jest to jedna z niewielu książek, którą znam, a której tłem historycznym jest właśnie ZSRR. Może właśnie dzięki temu to, co przyszło mi przeczytać, tak głęboko we mnie utknęło, prawie jak drzazga, nie pozwalając o sobie zapomnieć nawet na chwilę. To wyglądało prawie tak samo jak moje zderzenie z filmem Katyń. Samą zbrodnię katyńską znałam, wiedziałam co tam się działo, lecz umyślnie o tym nie myślałam, nie wyobrażałam sobie. Może z tegoż powodu nigdy nie obejrzałam w całości tego filmu. Znam jego końcówkę, raptem ostatnie pięć minut, które mi wystarczyło, by wyjąć jakiś tydzień z życiorysu, który spędziłam na usilnym pogodzeniu się z tym, co dane było mi zobaczyć.

 

Ludzie lubią mnie prowokować, chcąc poznać to co myślę o tego typu tekstach. Co myślę o cierpieniu - tak wielkim przecież - tych ludzi. Jednak tego nie da się opowiedzieć słowami. Zwyczajnie nie da.

 

Autor przedstawia życie jakie wiódł w obozie. Przedstawia walkę o byt, która się tam rozwinęła. Przedstawia losy kobiet, które miały nieszczęście tam trafić. Opowiada o ludziach zbyt zniszczonych pracą, by była potrzeba ratowania ich zdrowia, o ludziach umieszczonych w tzw. Trupiarni, gdzie - ponoć - mieli odpocząć, by następnie wrócić do pracy. Opowiada, że pobyt w tym miejscu kończył się zwyczajnie obłędem, a następnie śmiercią. 

 

Jednocześnie nie rozlicza nikogo z ich czynów, podobnie jak reszta więźniów. Nie obwiniają kapusiów za swoje cierpienie. Po swych przeżyciach zdaje się rozumieć wszystko. Niemniej jednak... tylko zdaje. Jemu też się zdawało. Po wyjściu z obozu w jego życiu nie było miejsca na rozumienie tego, czy innego. I gdy w czerwcu 45 roku spotyka jednego współwięźnia, nie jest w stanie powiedzieć ani jednego zdania. Nie mógł ukoić cierpienia tego człowieka, mówiąc jedno słowo, mówiąc rozumiem.