174 Obserwatorzy
10 Obserwuję
Szitzu

Na piaskach moich snów

Ona się uśmiecha, kiedy już nie może inaczej...

Teraz czytam

Mroki
Jarosław Borszewicz
Przeczytane:: 178/231 stron
Książki. Magazyn do czytania nr 4 (19) / Grudzień 2015
Redakcja magazynu Książki
Przeczytane:: 59/90 stron

Postanowienia noworoczne i nie tylko

Tym razem coś innego niż zazwyczaj. Święta, czyli czas, który osobiście lubię, ale w tym roku (jak zwykle, zresztą) przyniosły rozczarowanie, się skończyły. W związku z tym oraz zbliżającym się wielkimi krokami końcem (nie, nie świata!) roku, stwierdziłam, że czas zebrać wszystko w jedną notkę i się tym podzielić. A to zawsze jakieś urozmaicenie na moim blogu, na którym od jakiegoś czasu pojawiają się same recenzje. Do dzieła!

 

Sylwester już za rogiem, a ja, jak większość moich znajomych bliższych i dalszych, zaczęłam myśleć o postanowieniach noworocznych. Tym razem przynajmniej nie zrobiłam tego z kilkumiesięcznym opóźnieniem, jak to miało miejsce w tamtym (ale jeszcze tym... Jak to głupio wygląda) roku. 

 

To, czego podjęłam się jakoś...niech pomyślę, w kwietniu, początkowo mnie nieco straszyło. Zbliżał się koniec roku szkolnego, a więc czas największej harówki na lekcjach, dodatkowo na wakacje szłam po raz pierwszy do pracy, a matura, a reszta... Przyznaję się, że myślałam, że nie uda mi się przeczytać tych 52 książek. To jedno z podstawowych wyzwań, jakie można spotkać na Internecie. I w tej chwili jestem pozytywnie zaskoczona, gdyż niemal podwoiłam ilość, którą sobie założyłam. Jestem z tego naprawdę zadowolona.

 

W tym roku dostałam wyzwanie od jednej znajomej, jednocześnie ja rzuciłam tę samą rękawicę innej. I tak cała nasza trójka od pierwszego stycznia będzie bawić się z listą, których wiele można znaleźć w sieci. My wybrałyśmy tę:

 

Jak widać - nie jest to może jakoś szczególnie obszerne i dokładne wyzwanie - bo same też nie sądzimy, że trzeba stawiać coś, czego dotrzymanie nie sprawi nam radości. Nie widzimy sensu w czytaniu powieści, której narratorem jest wysoki brunet po trzydziestce, który nosi muchy i hipsterskie marynarki oraz mokasyny do pracy. Nie na tym rzecz polega. Chcemy się przede wszystkim bawić i sprawdzić, czy uda nam się odkryć coś naprawdę godnego polecenia najbliższym. Ja osobiście obawiam się (naprawdę mocno) pozycji "Typowy romans". Jakoś nie kręcą mnie te klimaty. Ale - świat należy do odważnych, czas się otworzyć na nowe horyzonty!

 

Oprócz tego, chcę podjąć wyzwanie dotyczące ilości pozycji, tak jak w tym roku. Tym razem rozszerzę to sobie o piętnaście-dwadzieścia książek i sprawdzę, czy bez większego spięcia mi się uda. Nadal to będzie mniej niż w obecnym roku, ale podejrzewam, że studia i praca po zajęciach będzie niezłym pożeraczem czasu.

 

Ostatnim, które podyktowała mi moja natura chomika, który zawsze musi mieć zapas, jest obietnica, że przeczytam wszystkie książki, które przyniosłam do domu w tym roku, a które leżą i się kurzą. Alternatywą jest to, że w razie gdybym naprawdę nie chciała czegoś czytać, po prostu je komuś oddam jako prezent. Nie potrafię rozstawać się ze swoimi pozycjami i sądzę, że to będzie doskonała lekcja.

 

Z postanowień to by było na tyle, ale czas na moje zdobycze świąteczne, które były cudowną niespodzianką. Co prawda, jak co roku moja rodzina jakby zapomniała, że uwielbiam czytać, ale do tego już się przyzwyczaiłam. Tym razem to przyjaciele stanęli na wysokości zadania, sprawiając mi ogrom frajdy tuż przed świętami.

 

 

Oto moje prezenty! Od góry:

On wrócił Timura Vermesa - to pozycja, którą... kupiłam sobie pod choinkę sama. Każda okazja do zakupu nowej książki jest dobra, prawda?

Teraz ją widzisz Joy Fielding - od Pięknej, która przejęła ode mnie zwyczaj czytania ostatniego zdania.

Bóg nigdy nie mruga Reginy Brett - od Panny D., która miała rację - czasami nie trzeba wiele mówić, bo milczenie jest wymowniejsze od słów.

2666 Roberto Bolaño - kolos od Michała, który jest pomimo moich licznych fanaberii i zawirowań.

Ponadto na zdjęciu widać dwa inne prezenty - czerwone słuchawki z płaskimi kablami (to także prezent od Michała) i zielone rękawiczki bez palców al'a bezdomny (od Doroty, która wie jak mi zawsze zimno w łapki).

Gdybym miała wybrać, z czego czuję się najbardziej zadowolona, to mogę śmiało powiedzieć, że z bliskich, którzy mnie doskonale znają.

 

Wszystkim tym, którzy tak jak ja podjęli się wyzwań - trzymam za Was kciuki. Jednak nie zapominajmy, że to tylko zabawa i ma na celu niesienie radości.

 

Raczej nie pojawię się tu przed Nowym Rokiem, więc już teraz życzę wszystkim udanej zabawy i przemyślanych postanowień. Do zobaczenia w styczniu!