174 Obserwatorzy
10 Obserwuję
Szitzu

Na piaskach moich snów

Ona się uśmiecha, kiedy już nie może inaczej...

Teraz czytam

Mroki
Jarosław Borszewicz
Przeczytane:: 178/231 stron
Książki. Magazyn do czytania nr 4 (19) / Grudzień 2015
Redakcja magazynu Książki
Przeczytane:: 59/90 stron

A na koniec nastała cisza

Baśniarz - Antonia Michaelis, Renata Ożóg

Tak, to znowu ja. Nie wiem kiedy byłam tu ostatnio... Dwa dni temu? Trzy? To mało istotne. Jakby to była jakaś nowość - kolejna książka się skończyła, noce okazują się za długie, dni za krótkie, kawa zawsze za zimna, herbata - co z tego, że nie słodzona? - za słodka, a okulary brudne. 

 

Muszę się pochwalić - byłam dzisiaj na filmie Bogowie. Wiem, że premiera była... dawno. Zdaję sobie sprawę z tego, że pewnie większość osób już zna ten film. Ale ja do tej pory nie znałam. Rzecz jasna - nie pamiętam już od kiedy interesowałam się Religą. Jego dokonaniami. Jego cudami. Bo tak nazywam to, co on osiągnął, do czego się przyczynił. Być może dlatego, że kardiochirurgia jest mi bliska. Być może dlatego, że gdyby nie te spartańskie warunki, w których liczyły się tylko umiejętności lekarzy, a nie sprzęt (którego nie było, jakby nie patrzeć), gdyby nie poświęcenie, gdyby nie praca, gdyby nie chęć doskonalenia, gdyby nie chęć ratowania ludzkiego życia, prawdopodobnie pewna ważna dla mnie osoba już dawno by nie żyła. Nie ukrywam tego - kardiochirurgia jest mi bliska niczym lizak dla czterolatka.

 

I powiem szczerze - cieszy mnie, że powstał ten film. Smuci zaś fakt, że szkoły masowo wysyłały swoich uczniów na Miasto 44, a na to... nie. To przykre. Plus jest taki, że skorzystałam i wreszcie dorobiłam się swojego egzemplarza Człowieka z sercem w dłoni, którego nakład wznowili po premierze filmu.

 

Koniec końców, nie o tym zamierzam pisać. Tym razem był powrót do literatury młodzieżowej. I tym razem - był udany.

 

Nie pamiętam dokładnie, kiedy usłyszałam o tej książce. A w sumie to przeczytałam, bo jak mówią statystyki - czytelnictwo spada i to ja jestem źródłem informacji o książkach w gronie moich znajomych. 

 

Co mnie zaintrygowało? Po pierwsze: tytuł. Zapowiadał wiele. Lubię tak poznawać książki. Czytać sam tytuł, oglądać okładkę i próbować odgadnąć o czym jest dana powieść. Czasami nawet się udaje. Zazwyczaj wychodzą ciekawe rzeczy. Przy okazji można się dowiedzieć czego podświadomie chcemy. Jakiego tomu szukamy, o czym. I tym razem - wiele z tych przebłysków pasowało do opisu. Baśniarz... Moi znajomi wiedzą, że lubię baśnie. Lubię ich magię. Tajemniczość. Zło. Co widziałam w tytule? Człowieka, który przez wszystkie strony snuje opowieść. Być może opowieść jest główną fabułą książki, może nawet jedyną (a wiemy, że jest integralną częścią).

 

A okładka? Co z nią? Spodobał mi się jej kolor. Ta zieleń. Czerń. I cienie. Postać dziewczyny zapowiadała tkliwe wątki. Zapowiadała dramat. Piękne, prawda? Nie trzeba wiele, by się pobawić ze swoją wyobraźnią. 

 

Treść. Ona mnie zaskoczyła. Początkowo się obawiałam. Nie chciałam się rozczarować. Jak się okazało - część moich przypuszczeń się sprawdziła. Była baśń. Piękna, naiwna, infantylna, pełna mroku, cierpienia, szczęścia, szczerości, radości, bólu... Taka, jakie s baśnie. Prawdziwa. Nie sądziłam jednak, że autorem będzie nastolatek. I to nastolatek, który nie dość, że opiekuje się kilkuletnią siostrą, nie dość, że handluje narkotykami, to jeszcze skrywa tajemnicę, wielką i straszną.

 

Niesamowite było to, że było

więcej pytań niż odpowiedzi, a jeśli pytasz, dlaczego tak jest, to muszę wyznać, że na to pytanie nie znam odpowiedzi.

 

I faktycznie - autorka zręcznie stawiała przed czytelnikami kolejne dylematy, kolejne tajemnice, kolejne zagadki. Cudne było to, że opisując ten świat - nie podawała wszystkiego jak na dłoni. Chcesz wiedzieć więcej - myśl! Miałam wrażenie, że to chciała przekazać. Wielkość i istotę naszego rozumowania, kalkulowania, wyciągania wniosków, odnoszenia się do źródła. Jakby chciała negować stwierdzenie, jakoby książki nie uczyły życia. I zanegowała ją wspaniale.

 

Sądzę, że naprawdę warto po nią sięgnąć. Poczuć zimno i usłyszeć kruszący się lód pod stopami człowieka. Usłyszeć strzał.

 

A może i nie usłyszeć?